Czy homeopatia leczy?
Czy leczenie allopatyczne to jedyna forma" prawdziwego" leczenia?
Czy efekt placebo jest oszustwem dokonywanym świadomie na pacjencie?
Czy istnieją pojęcia leczenia" prawdziwego" i" fałszywego"?
Czy leczenie objawowe to jedyna forma "prawdziwego" leczenia?

     Takie i inne pytania drążą nasze myśli i pozostają jako zagadki często bez odpowiedzi.W tych i innych sprawach pojawiają się zawsze zwolennicy i przeciwnicy określonych teorii i praktyk.Wszyscy wtedy przytaczają argumenty za i przeciw.Racjonaliści uznają jedynie "efekt oka i szkiełka".Dogmatycy podkreślają efekt wiary i zaangażowania w wyleczenie.Właśnie o tych sprawach można przeczytać już w Biblii,także o tym czym jest wiara i jak wiara uzdrawia.Jak wiadomo w medycynie tradycyjnej,akademickiej także potrzebna jest wiara - wiara w wyleczenie.W przeciwnym wypadku stosowane leki procedury medyczne po prostu nie działają.Człowiek niestety nie jest przecież "maszyną biologiczną" i systemem biocybernetycznym - zbiorem receptorów,jonów,białek,synaps,kabli,wody i elektrolitów.

     Homeopatii i allopatii niestety można wiele zarzucić jako doktrynie.O wiele spornych kwestii można jeszcze zapytać. I tak chciałbym tu zapytać gorących zwolenników "oka i szkiełka" którzy wszelkie inne działania medyczne wyklinają od czci i wiary dlaczego nie obserwujemy jak dotąd skutecznego i radykalnego działania leków przeciwnowotworowych?.Dlaczego tzw chemioterapia jest nieskuteczna i obciążona poważnym ryzykiem jej stosowania oraz działaniami niepożądanymi i nie prowadzi w prostej linii do całkowitego wyleczenia ? Przecież stosowane leki opracowywane są o najnowsze osiągnięcia wiedzy biochemicznej,biologii i genetyki i trafiają w samo sedno sprawy !. Racjonaliści pytają jakie stężenia substancji czynnej w stosowanym leku homeopatycznym mają znaczenie farmakologiczne?.Gdzie tu farmakodynamika ?!!,gdzie tu farmakokinetyka leku ?!!. To oszustwo !!!! A ja zapytam na zasadzie jakiego prawa i na jakiej zasadzie działają choćby feromony ??!. Lub jeszcze inaczej. Czy działania niepożądane wynikające ze stosowania leków w medycynie tradycyjnej a opisane w wielkich ulotkach dołączanych mocą prawa do każdego opakowania leku w aptece nie przyprawiają wielokrotnie o ból głowy o strach ich zastosowania ?.I co się wtedy myśli o lekarzu, który je przepisuje?! No i co z polipragmazją i interakcjami, lekowymi? Zaraz, przychodzi mi tu do głowy choćby problem - głośny problem - stosowania leków antyarytmicznych.Gdzie podziała się idea leków robionych i te wspaniałe zwroty lekarza do aptekarza w zapisywanych starych receptach "da ad ollam" "da ad vitrum rostratum"... i sztuka lekarska ze starych dobrych czasów.Gdzie zagubiła się prawdziwa relacja lekarz - pacjent ? I cóż o ile wtedy czuliśmy się zdrowiej,bezpieczniej...? Medycyna i sztuka medyczna to nie tylko wiedza i technologia medyczna, system parametrów cyfr liczb i aparatury to jest przede wszystkim filozofia a dopiero wtedy można pomyśleć o postępie wiedzy i jej pochodnych i tylko równowaga między wiedzą a wiarą stosowanie jednej i drugiej elastycznie w zależności od potrzeb przyniesie prawdziwy sukces terapeutyczny.Zawsze potrzebny jest złoty środek - prawdziwy pomost między wiedzą a wiarą......

Serdecznie pozdrawiam.

M.J.Małowski